sobota, 12 lipca 2014

5.

Zakupy


Zdecydowanie najprzyjemniejszy dzień. Dzień zakupów.
Kiedyś mi się tak wydawało. Teraz zakupy nie cieszą. Grzesiek jest strasznie wybredny, marudny i... musi przejśc wszystkie, dokładnie WSZYSTKIE alejki z pominięciem dziecięcych. Nawet na chemii gospodarczej się zatrzymuje. Nawet chodząc z mamą nie miałam tak długich i męczących zakupów.
Dodatkowo jako, że Grzesiek póki był sam nie robił zakupów, to teraz próbujemy różne sklepy. Byliśmy w ASDA, Tesco i Lidlu. Ten ostatni uznaliśmy za najgorszy i więcej do niego nie wrócimy.
Do tego musiałam dziś kupić buty do pracy. Są paskudne, ale bezpieczne. I kosztowały aż 32 funty!
Teraz musimy iść jeszcze do pobliskiego małego Tesco, bo w Lidlu nawet cytryn nie mieli.

A Wy jakie zakupy preferujecie? Z listą czy bez?